Sama kiedyś uczestniczyłam w organizacji kilku Żywych Bibliotek, kiedy mieszkałam na Sycylii - były tam różne mniejszości, zaskakujące ilości migrantów z Bangladeszu, Sudanu, Ghany, do tego spora scena queer, i ogólnie etniczna i kulturowa mieszanka, którą taka wyspa na granicy światów jest. I wierzę w ten format - zawsze problemem jest stworzenie okoliczności do spotkania poza swoja bańką. Jak już do tych spotkań dojdzie, wszystko może być inaczej.
Tutaj jest postawione pytanie nt tego, po co nam różnorodność społeczna:
Ty zadajesz kolejne - jak sobie z nią radzić. Ja się uczę pluralizmu na codzień, nie jest to łatwe zadanie - wyjście z konserwatywnej, religijnej, prowincjonalnej polskiej skóry zajmie mi pewnie dłużej, niż mam czasu, ale trzeba próbować. W odniesieniu do tego projektu prowadzę czasami dyskusje z ludźmi na fb, którzy myslą dogmatycznie i bardzo jednostronnie. Ale nawet cierpliwe, miłe komentarze wydają się nie mieć żadnego skutku. Jestem bardzo zainteresowana tym tematem.
Apropo!
Jest teraz taki fundusz i myśle o tym, żeby ze współpracy z jakąś organizacją w Polsce i członkami tej dyskusji spróbować o niego aplikowac i popróbować kilku różnych formatów. Czy byłabyś zainteresowana?