Jak możemy być moralnie i psychicznie zdrowi?

Czym jest duchowość w XXI wieku?

Na czym polega moralność współczesnego człowieka?

Jakie są jej źródła?

Nie samym chlebem człowiek żyje

W miarę jak zmienia się ekonomiczna i polityczna sytuacja we Wschodniej Europie i poza nią, wyraźnie rośnie poziom niepewności i poczucia zagrożenia. I wydaje się, że ten niepokój nie zawsze jest związany z pogarszającą się sytuacją materialną ludzi, bo nawet ci, których życie materialnie się polepszyło, niejednokrotnie narzekają na brak … czegoś, na pustkę i niepokój. Wyraźnie widać, że nie samym chlebem człowiek żyje. Chcemy się więc wspólnie zastanowić nad tym, co należy zrobić, by stworzyć ludziom lepsze emocjonalne i psychologiczne warunki życia, tak by było im łatwiej odpowiedzieć na wyzwania naszych czasów.

Źródłem moralnego i psychologicznego wsparcia jest wiara, która jest w Polsce ogromnie ważna - około 90% społeczeństwa deklaruje przynależność do kościoła katolickiego, większość Polaków uczęszcza na niedzielne msze i modli się w domu. Ale wiemy też, że młodzi ludzie stopniowo odchodzą od praktyki religijnej. Z wyników wieloletnich badań Instytutu PEW wynika, że luka pokoleniowa pomiędzy religijnością młodych i starszych Polaków się powiększa.

Zmiany te wiążą się z nowym stylem życia, przenosinami do miast, dostępem do edukacji i opieki zdrowotnej. Im lepiej nam się żyje, tym mniej interesujemy się Bogiem, i nie różnimy się w tym sensie od innych rozwiniętych krajów. Sekularyzacja na świecie prawie zawsze towarzyszy ekonomicznemu dobrobytowi.

Czegoś w tym obrazie jednak brakuje.

Materialne powodzenie nie wystarcza do poczucia szczęścia i realizacji. Każde pokolenie kieruje się jakimś moralnym kompasem - bez niego trudno o spokój umysłu i… no właśnie, ducha. Niezależnie od tego, czy uczestniczymy w mszach, czy decydujemy zrobić sobie przerwę od kościoła, skądś czerpiemy wzorce i wartości, które wpływają na nasze decyzje i działania, na to, jak traktujemy naszych bliskich i sąsiadów, jak odnosimy się do środowiska, jak wychowujemy dzieci.

Kościół jest też historycznie centrum wspólnoty, wokół którego gromadzi się lokalna społeczność. Co zastępuje go młodym, odpływającym do metropolii Polakom, tak samo spragnionych kręgów bliskich im osób, których mogą poradzić się w trudnych chwilach? Czym są te nowe miejsca zgromadzeń? A może nie ma już wspólnot - i jeśli tak, to co je zastąpiło? Grupy i fora w internecie? Praca? Miejsca medytacji? Salony jogi? Bary? W znanych ze świeckości Czechach kobiety ostatnio odkrywają… śpiewanie w chórach gospel.

Ciekawi jesteśmy Twojej opinii. Gdzie Ty i Twoi bliscy znajdujecie wsparcie i źródła nadziei? W jakich wartościach? Skąd one pochodzą? Czy, Twoim zdaniem, zmienia się obraz religijności i moralności w Polsce? Skąd młodzi ludzie czerpią wzorce? Jaki jest współczesny kompas moralny Polaka? Kim są ważne autorytety podsuwające wzory myślenia i zachowania?

Odpowiedzi na te pytania pomogą nam zrozumieć rozwój duchowości i religijności w Polsce - oraz to, w jaki sposób kształtują one obywatelską solidarność i wspólnotę. Chcemy nauczyć się od was, gdzie znajdujecie nowe źródła duchowości? Wewnętrznego spokoju? Jak przekłada się to na Twoja umiejętność życia w pokoju z resztą kraju, resztą świata?

Stworzyliśmy na tę potrzebę specjalne forum, w którym bezpiecznie możemy rozmawiać na ważne tematy.

Będziemy unikać tutaj konfliktów i obrażania, zapewnimy wszystkim uczestnikom odpowiednie warunki do wyrażenia własnej opinii i uczuć.

Dzięki wam zrozumiemy, jakie są życiowe doświadczenia mieszkańców Polski, i innych części świata - rozmawiamy o tym z Serbami, Czechami, Węgrami, i każdym, kto ma coś na ten temat do powiedzenia.

Zapraszamy was do udziału w tej dyskusji:

  1. Wpadnij na spotkanie online. Co tydzień organizujemy otwarte rozmowy na różne tematy - wystarczy kliknąć na link i dołączyć do wirtualnej rozmowy tutaj: http://bit.ly/2P47Zv0

Albo…

  1. Jeśli wolisz pisać, zapraszamy do pisania o swoich doświadczeniach na naszej platformie, gdzie możesz spotkać ponad 4500 osób z 80 krajów na całym świecie. Załóż konto na tej stronie internetowej klikając na “Zarejestruj się” w prawym górnym rogu tej strony. Następnie kliknij na " + nowy temat", aby rozpocząć nowy artykuł. http://bit.ly/2KCr6Oq

Płacimy też uczestnikom za najlepsze historie, więcej informacji tutaj: https://edgeryders.eu/t/show-us-stories-that-matter-become-an-expert-in-a-topic-and-get-paid-200/9823

Czekamy na ciebie - do zobaczenia!

Z niecierpliwością czekamy na spotkanie z Państwem,

@Jan, @Jirka_Kocian, @johncoate, @Maja, @MariaAlinaAsavei, @natalia_skoczylas, @Noemi

Polskę opuściłem prawie 9 lat temu. Miałem z sobą coś ok 200 euro, gdy przeprowadziłem się do Holandii. Od tego czasu, jestem innym człowiekiem. Nie czuję już takiej presji społecznej

Kiedy mieszkałem w Polsce( pochodzę z warszawskiej Woli.) mimo, że mieszkałem w dużym mieście, zawsze czułem się dość stłamszony przez presję społeczną. Jak na polskie standardy lat 90tych wychowałem się w dość dziwnej rodzinie. Moi rodzice pomimo, że nie byli najbardziej religijni, to bardzo próbowali zrobić ze mnie księdza… Wyrosłem w swojego rodzaju dychotomii. Z jednej strony miałem dość ścisłe wychowanie moralne, z drugiej strony ta moralność, którą moja matka próbowała we mnie zaszczepić była łamana, bądź to przez nią lub mojego ojca. Wychowałem się w biednej rodzinie, transformacja eknomiczna na początku lat 90tych do połowy lat 2000nych, bardzo uszczerbiła dochody moich rodziców. I w sumie ową biedę winiłbym na tę powierzchowną moralność moich rodziców. Z drugiej strony byłem wychowany pod kloszem i dopóki nie przyjechałem do Holandii, nie miałem możliwości realizacji swoich aspiracji, pasji i marzeń. To jest ciągle związane ze wsponianą biedą ale także silnym nadorem moich rodziców i mojego najbliższego otoczenia.

Dziś jestem aktywnym działaczem społecznym. Jestem zdecydowanym ateistą. Jestem szczerze przekonany, że jeżeli zostałbym w Polsce moje życie byłoby inne i raczej bardzo mizerne.

Has Likes

Cześć @SemelAri i witamy w naszej społeczności! Duża sieć, wiele rozmów. Cieszę się, że jakoś znalazłeś swoją drogę :slight_smile:

Jestem jednym z menedżerów społeczności. Tak jak ty, opuściłem swój kraj (Rumunia), ale nie dlatego, że czułem się beznadziejny. Za granicą były interesujące możliwości. Wielu ambitnych młodych ludzi odchodzi, nawet po dziś dzień, po prawie 30 latach demokracji.

Jestem ciekaw, czy zdecydowałeś się wyjechać i dlaczego?
Możesz spotkać @PanAndrzej. Czy jego historia mogłaby być wersją twojego życia, gdybyś został?

PS: Jak dowiedziałeś się o Edgeryders?

@SemelAri , cześć, witamy na platformie! Ciekawa jestem, jak do nas dotarłeś - i więcej na temat Twojego aktywizmu, i życia w Polsce przed wyjazdem. Gdybyś zechciał napisac osobny post na ten temat, nagradzamy historie 200 eur - na zachętę. Bardzo bym też była ciekawa szerszego kontekstu Twojej rodziny.

Znam Twoją sytuację aż za dobrze. Wyjechałam z Polski po raz pierwszy jako 21latka, i od tamtej pory rzadko bywałam w kraju. Wszystki ograniczenia, jakie miałam w Lublinie, znikały w nowych okolicznościach - nie chodziło może nawet o to, czy kraj, w którym byłam, należał do wybitnie otwartych. Anonimowość i wolność, jaką dają ci takie wyjazdy, pozwalają na eksplorowanie granic, których nigdy nie przekroczyłabym w Polsce. Nawet w moich super progresywnych kręgach pewne rzeczy były za bardzo. Nie miałabym okazji odkryć, kim naprawdę jestem, gdybym została w kraju. Zawsze się zastanawiam, co by było, gdybym ułożyła sobie życie w Polsce. Nie sądzę, że byłoby one tak fantastyczne, jak to, które ułożyłam sobie zdala z niej - czuję te granice od nowa kiedy wracam. Sprawdzam, czy jestem odpowiednio ubrana, czy szminka nie zbyt dziwna. I potem i tak trafiasz na wulgarne komentarze pijanych facetów. Nie rozumiem, skąd ta negatywna energia w tym kraju. Przydałaby się nam narodowa terapia, bo spotykamy się z tym na tylu poziomach, że trudno wskazać jeden zdrowy element polskiej rzeczywistości…

Has Likes