Cześć, POPrebels! Z tej strony Natalia, polska community managerka


#1

Dlaczego wciąż jestem w Edgeryders?

Minęło sześć lat, odkąd wybrałam się na pierwsze wydarzenie zorganizowane przez Edgeryders w Sztokholmie, na którym rozmawialiśmy o aktywiźmie i alternatywnych ruchach w krajach bałtyckich. Pamiętam, że dyskusje przy stole zrobiły na mnie spore wrażenie - pomysły były radykalne i fascynujące, poziom angielskiego ponad moją ligą. Wyzwanie idealne.

Rok później dołączyłam do zespołu z małym grantem, który otrzymałam od Komisji Europejskiej na pracę dla NGOsa gdzieś w Europie. Okazało się, że Edgeryders prezentują idealne dla mnie połączenie intelektualnej stymulacji, możliwości pracy nomadycznej, i zadaniowej żonglerki. Jako nomadka chciałam podróżować i zdobywać doświadczenia - mogłam to robić w ramach pracy organizacji, ale też łączyć z nią inne zajęcia. Jako wiecznie poszukująca stymulacji głowa, wpadłam na tej platformie w wir fascynujących tematów: biohackingu, alternatywnych sposobów organizowania pomocy i myślenia o niej, otwartych technologii, bezpieczeństwa online, ginekologii DIY, sztuki, kultury, środowiska. Zostałam zaproszona do organizacji naszych festiwali, na których spotykałam niesamowite umysły z całego świata. Pojechałam do Nepalu, żeby przyjrzeć się kwitnącej tam oddolnej aktywności. Pomieszkiwałam ze społecznymi przedsiębiorcami w willii w Maroku i pomagałam im udoskonalać ich pomysły. Przez lata robiłam dla tej organizacji wszelkiej maści misje i zadania - korzystałam w pełni z dynamiki zespołu i możliwości, jakie kreuje bycie w tym nietypowym zespole.

A w międzyczasie podejmowałam się pracy w muzeach, przy biennalach, pracowałam na prywatnym uniwersytecie w Indonezji jako wykładowczyni czy organizowałam wydarzenia kulturalne i zmieniałam kontynenty, na własną rękę, zawsze w jakimś stopniu udzielając się w Edgeryders.

Ten rok ma szansę być moim ulubionym w historii - tematy populizmu i internetu nowej generacji bardzo mnie interesują, nasza praca w Culture Squad nabiera dynamiki, udzielam się też przy fantastycznej nowej szkole urban game design.

Czym się interesuję?

Crossfitem i podnoszeniem ciężarów. I metabolic conditioning :slight_smile: Sport to dla mnie dość nowa rzecz - i cieszę się, że udało mi się go odkryć. Przekonałam się na własnej skórze, że fizyczna sprawność przekłada się na intelektualną energię, a moje rozrastające się i coraz silniejsze ciało motywuje mnie na wiele sposobów. Mam ambicję zostać kiedyś trenerką, na kawałek etatu, z pomysłem połączenia fizycznego wysiłku z akceptacją siebie, zmianą podejścia do własnego ciała, z feministycznym i politycznym podtekstem.

Jestem też dziennikarką muzyczną - hobbistką, pracującą dla niezależnego pisma FYH i czasami innych magazynów. Uwielbiam sztukę nowoczesną i obsesyjnie odwiedzam muzea i galerie sztuki, czytam współczesną literaturę z całego świata, uczę się szycia, gotuję i podróżuję.


#3

Hej dziewczyny - @Domi @Lidka i @AskaBednarczyk - tutaj macie krótką “moją historię” i wyjaśnienie, jak i dlaczego jestem z edgeryders od lat. To oczywiście bardziej zawiła opowieść - i mam nadzieje, że być może i dla was dołączenie do nas okaże się początkiem ciekawej przygody.

Pierwszym krokiem, żeby zacząć działać, jest napisanie czegoś o sobie albo od siebie - zbieramy teraz historie dotyczące tego, jak się żyje w Polsce. Czy dotykające pracy, czy zdrowia, opieki społecznej, nastrojów politycznych, duchowości, religii… czy cos innego, co bardziej was gryzie, fascynuje, nakręca i motywuje, albo wkurza. W kategorii wellbeing mamy już kilka przykładów fantastycznych historii kobiet - dotyczące opieki nad kobietami, któreporoniły w Polsce czy bycia “matką na swoim”. No i szukamy kogoś, kto zechciałby z nami współpracować przez najbliższe miesiące - poniżej więcej informacji o tym, jak zacząć.

A teraz czekam na wasze historie - chcę poznać życie w Polsce od środka (od dość dawna sama nie mieszkam nad Wisłą, więc mam też sporo do nauczenia sie od was) i zobaczyć, czy razem możemy coś zdziałać i poprawić.


#4

Cześć!

Nazywam się Aśka Bednarczyk, mieszkam, działam i pracuję w Lublinie - mieście wojewódzkim we wschodniej Polsce. Jestem aktywistką działającą na rzecz praw człowieka związaną ze Stowarzyszeniem Homo Faber od 2013 roku. Na początku swojej pracy w III sektorze interesowały mnie głównie kwestie związane z integracją migrant-ów/-ek oraz uchodźczyń/uchodźców. Koordynowałam pracę międzynarodowej grupy wolontariuszy-community workerów, którzy byli liderami grup mniejszościowych mieszkających w moim mieście. Prowadziłam również kursy języka polskiego dla cudoziemców, warsztaty antydyskryminacyjne oraz prezentacje dotyczące życia w Polsce dla nowoprzybyłych student-ów/-ek międzynarodowych. Od 2016 roku organizuję i koordynuję obecnie jedyny w Polsce feministyczy festiwal filmowy "Demakijaż - Festiwal Kina Kobiet". Zawodowo uczę języka angielskiego i jestem tłumaczką - głównie audiowizualną.

Prywatnie interesuję się weganizmem, ochroną środowiska, ideologiami zero waste i d.i.y. , literaturą faktu oraz filmem. Razem ze swoją współlokatorką zamieniamy mieszkanie w dżungle i ratujemy zwierzątka w potrzebie.

Zdecydowałam się dołączyć do Edgeryders ponieważ interesują mnie kwestie społeczne oraz problemy współczesnej Polski, zwłaszcza związane z opieką zdrowotną oraz kwestiami związanymi ze stabilnoścą zatrudnienia. W wymienionych obszarach dostrzegam wiele problemów, z którymi boryka się mój kraj. Młodzi ludzie mają duży problem z ugruntowaniem swojej pozycji na rynku pracy, zarobki są niskie, a oferowane umowy cywilnoprawne nie zapewniają nawet minimum socjalnego bezpieczeństwa. Rodzi to frustracje i jest powodem migracji zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych (warto dodać, że sytuacja w Warszawie jest zdecydowanie lepsza niż w innych miastach, nawet tych większych, wojewódzkich, takich jak Lublin). System opieki zdrowotnej róznież jest nieudolny – długie kolejki i czas oczekiwania na wizyty do lekarzy specjalistów uwypukla społeczne nierówności. Zamożniejsze osoby (mimo posiadania ubezpieczenia zdrowotnego) coraz chętniej korzystają z prywatnej opieki zdrowotnej. Łatwo dostrzegalna jest też różnica jakości pomiędzy prywatną a publiczną służbą zdrowia – nie mam tu na myśli samego sposobu leczenia, a raczej paternalistyczne podjeście lekarzy dominujące w państwowej służbie zdrowia i partnerskie spotykane zazwyczaj w prywatnej (co ciekawe, te dwa modele mogą dotyczyć tego samego lekarza). Młode Polki i młodzi Polacy czują się rozdarci: z jednej strony chcą żyć bezpiecznie i spokojnie w swoim kraju, a z drugiej dzięki częstym wizytom na Zachodzie Europy mają świadomość, że ich rówieśnikom zaledwie kilkaset kilometrów dalej żyje się dużo łatwiej.


#5

Hej @cloud @anetsalajczyk @Mikomann i @magda i @todonenad (not sure if you speak Polish, but let’s try) - witajcie na stronie naszego projektu. W zależności od tego, co was zmobilizowało do dołączenia do szeregów edgeryders, zachęcam was do zapoznania się z dwoma głównymi tematami, które teraz eksplorujemy: internet dla ludzi i wellbeing w Polsce i Europie.

Najlepiej jest zacząć od opowiedzenia własnej historii - wtedy reszta społeczności będzie wiedziała, kim jesteście i czy być może macie wiedzę i doświadczenie, których oni poszukują, chcą się od czas czegoś dowiedzieć, albo zacząć wspólnie działać na jakimś polu. Ja pomagam wam się między innymi odnaleźć :slight_smile: Jak to zrobić? Wejdź w kategorię Internet dla Ludzi albo Wellbeing, wybierz kraj (w przypadku wellbeing) i dodaj nową historię.

Mamy też nagrody za historie i szukamy lokalnego współpracownika w Polsce, który zacząłby pracę z nami od czerwca.

Jeśli macie pytania, zapraszam do zadawania ich w komentarzu - prowadzimy tą platrformę jak gigantyczną skarbnicę wiedzy i informacji, i staramy się prowadzić dużą część komunikacji w jej ramach.


#6

Cześć @AskaBednarczyk, miło cię poznać! Witamy w Edgeryders <3
Wow, weganka mieszkająca w Polsce? Jak Ci się to udaje?

Jako Rumunce - zanim przeniosłam się do Brukseli - bardzo trudno było mi zostać zostać wegetarianką.

Odnośnie twojej opinii na temat publicznych / prywatnych usług zdrowotnych: Czy przeczytałaś historię @Kasia ? Ona musiała zorganizować sobie prywatną opiekę zdrowotną, ponieważ publiczna nie była dla niej dostępna. Nie krępuj się podzielić własnymi opiniami - to skomplikowana sytuacja i każda rada może pomóc.


#7

Cześć!
Też miło Cię poznać :slight_smile:
W zasadzie to nie jestem weganką, a cruelty-free wegetarianką (jem jajka i nabiał z wiejskich hodowli np. od rodziny i przyjaciół, znajomych, znajomych). Bycie wegetarianką/weganką w Polsce jest zaskakująco proste - tylko w mojej rodzinie gdy spotykamy się w czasie świąt czy innych okazji przynajmniej 3-4 osoby nie jedzą mięsa. Taki stan rzeczy pozytywnie wpłynął na świadomość mojej rodziny - moja mama praktycznie przestała jeść mięso, a babcia zaczęła mówić o okrucieństwie chowu przemysłowego. Szacuje się, że nawet 15% społeczeństwa w Polsce to weganie lub wegetarianie, a Warszawa zajęła wysokie miejsce (pierwsza piątka) w ogólnoświatowym rankingu najbardziej vegan-friendly miejsc na ziemi. Zaskakujące, ale wspaniałe :slight_smile: .

Czytałam historię Kasi i przypomina mi zarówno moją historię związaną ze służbą zdrowia w Polsce, ale jeszcze bardziej historię bliskiej mi osoby, która w staraniach o dziecko została całkowicie pozbawiona refundowanych opcji zarówno diagnostycznych jak i doradczych. Nie miałam świadomości, że osoby, które są w ciąży również nie mają dostępu do refundowanej opieki medycznej. W przypadku starania się o dziecko sytuacja wydaje się być równie dramatyczna. W najbliższych dniach postaram się poprosić przyjaciółkę, aby podzieliła się swoją historią.


#8

Haha, niesamowite! Chciałbym, żeby moja babcia miała tak samo, ale jeśli jesz mięso przez całe życie, to jest to ścieżka bez powrotu dla bardziej konserwatywnych ludzi.